Fenomen guzika

Ubiór na przestrzeni wieków i kontynentów zawsze się zmieniał i nadal się zmienia. Zmienia się moda, projektanci i ich projekty, ale od niepamiętnych czasów każdemu trendowi towarzyszył guzik.

Od niepamiętnych, bo w zasadzie nie wiadomo, kto i kiedy go wymyślił. Wiadomo tylko, że około dwóch tysięcy lat przed naszą erą już istniał. Guziki wtedy pełniły funkcję dekoracyjną. Były po prostu ładną ozdobą przyszytą do ubrania. I tak to trwało przez wieki, aż w okolicach 1000 roku naszej ery pojawił się wizjoner, który dokonał przełomowego odkrycia: wynalazł dziurkę. Dziurkę, która nadała praktycznego sensu istnieniu guzika.

Te dwa wynalazki są fenomenalne. Wsuwasz mały przedmiot w otwór w tkaninie, a on natychmiast znajduje się na właściwym miejscu. Spina ze sobą dwie części materiału tak, że (w granicach wytrzymałości nici, którymi guzik jest przyszyty) są one w zasadzie nierozerwalne.

Sam projekt guzika zmieniał się przez wieki bardzo nieznacznie. Może być w różnych kształtach, najczęściej jednak okrągły, czasem w formie trójwymiarowej (np. półkula, stożek, ale też np. w kształcie róży), może być na „nóżce”, z dwiema lun czterema dziurkami.

Dziurka na guzik z kolei musi być odpowiednio do niego dopasowana. Jej długość – bo przecież dziurka na guzik jest tak naprawdę obszytym, prostym rozcięciem materiału – to suma średnicy guzika, jego grubości, plus odrobina zapasu.

Przed guzikami ubrania były większe, całkiem bezkształtne. Ludzie wsuwali się w nie jak w worek albo owijali się nimi i wiązali. Jednak z czasem odkrywania nowych zastosowań guzików moda zmniejszyła ubrania, przybliżając je do ciała, pokazując sylwetkę.

Ale skąd taki fenomen guzika? Mogłoby się wydawać, że tak mała, prosta, pospolita wręcz rzecz, na tle nowoczesnych rozwiązań i nowej mody powinna odejść dawno do lamusa. Ale guzik po prostu działa. Skutecznie zapina odzież, sprawdza się zawsze. Suwaki mimo że zapinają ubrania szczelniej, niż guziki, często się psują. Wystarczy, że wypadnie jeden ząbek i suwak, a czasem całe ubranie jest do wyrzucenia. Wymiana suwaka to duża i skomplikowana operacja. Rzepy z kolei łatwo się odrywają, hałasują, same się odpinają, z czasem się wyrabiają, a przypadkowo krzywo zapięte – zaciągają tkaniny. Guziki działają. Nawet, jeśli jeden się odpruje albo urwie, np. przy przenoszeniu kartonów w czasie „przeprowadzka warszawa”, łatwo i szybko można go po prostu przyszyć. Ani nie jest to skomplikowane, ani czasochłonne. Jeśli najdzie taka ochota, w białej koszuli można odpruć wszystkie białe guziki i samodzielnie wymienić je na granatowe. Szybko, łatwo i tanio.

Ale nawet teraz, pomijając kwestię funkcjonalną, guziki nadal utrzymały swoją rolę dekoracyjną. Do prostego swetra bez wyrazu można doszyć kilka małych guziczków, np. na ramieniu, i od razu mamy fajny, modny ciuch. Wystarczy nawet jeden duży guzik na środku, na pasku albo na biodrze i nagle mamy nową, wystrzałową spódnicę. Można je doszyć w zasadzie do każdej części garderoby, żeby nadać jej nowego charakteru, a jednocześnie zapewnić sobie oryginalność. Pomysłów bowiem na ich wykorzystanie jest tyle, ile mają one wzorów, kolorów, wielkości i kształtów.

Autor: Katarzyna Grochólska